O wszystkim, z niewielką dozą jadu
sobota, 15 kwietnia 2017
Ciężka praca Brat-owa

Niedawno mój Brat wpadł do mojej Mamy pomalować jej przedpokój i pokój. Zrobił to starannie i szybko. 

Matka Teresa relacjonuje mi później całe zajście:

- Wiesz, on to tak szybko robił, i tak tu malował i latał, że aż musiałam się położyć.

Ciężka praca męczy. Nawet czyjaś ;)

czwartek, 13 kwietnia 2017
Przebrana miarka

Dziś w biurze uznaliśmy, że poziom naszego przeklinania przekroczył wszelkie dopuszczalne granice (już dawno) i że trzeba się w końcu ogarnąć. 

Z tego powodu powstał słoik, do którego, za KAŻDE przekleństwo, trzeba wrzucić zeta :). Postanowiliśmy, że zakaz przeklinania będzie obowiązywał od wtorku do piątku. W poniedziałek, kiedy przychodzi najwięcej zamówień i klienci najbardziej nas wkurwiają (1 zł), zostawimy sobie po staremu. 

Projekt ruszył o 11 czasu lokalnego. Do 16:30 mieliśmy 8 zł :).

Oczywiście już pojawiły się pomysły, żeby słoik (mamy taki jak połowo tego od ogórków) wymienić na taki wielki, jak na ogóry małosolne. I, oczywiście, jak projekt ruszył, natychmiast polecieliśmy na stołówkę rozmienić kasę. Na złotówki, rzecz jasna :)

Ponieważ po drodze wypada poniedziałek wielkanocny, kolejny dzień, kiedy będzie można przeklinać w pracy to 24/03.

Kurwa (1 zł).

środa, 12 kwietnia 2017
Zszywka

Lubię polski język. Te proste słowa, które są w stanie wyrazić tak wiele...

Do rzeczy:

Obok naszego biura jest sala konferencyjna. Niedawno, przy okazji audytu przyjechał bardzo ważny pan z centrali i zasiadł tamże. Kierownik, który mu na tym audycie towarzyszył, przyszedł do nas do biura z prośbą, czy może skorzystać z drukarki, bo ten pan pragnął coś wydrukować.

Ponieważ nie znaliśmy kolegi kierownika dobrze, w razie czego postanowiliśmy dla niego mili. No więc kolega drukuje, spozieramy na niego, czy wszystko ok, kolega te kartki wyjmuje i porządkuje.

- Może chcesz na to koszulkę? - pytamy

Kolega zerka na te kartki, na nas i rzecze: 

- E, nie. Zszywką mu to jebnę.

 

:)

wtorek, 11 kwietnia 2017
Gen humanistyczny odziedziczony :)

Jakiś czas temu Syn opowiada:

 

- Mamo, a dziś była kartkówka z polskiego...

- I?

- No ja o niej zapomniałem...

- I???

- Szybko nauczyłem się na przerwie.

- I?

- Druga ocena w klasie!

 

Yes :) Znaczy, Chłop ogarnia :)

wtorek, 04 kwietnia 2017
Nie samym planowaniem człowiek żyje

Background:

Nasza firma ma trzy oddziały w Polsce, z czego jeden w Jelczu-Laskowicach.

Ludzie z wszystkich trzech zakładów biorą udział w organizowanym co roku Biegu Firmowym, a sprawami związanymi z tymże biegiem zajmuję się ja.

 

Dziś byliśmy w owym Jelczu na spotkaniu (dla planistów, nie dla biegaczy:), odmeldowujemy się z kolegami na bramie, podaję nasze nazwiska.

Pan portier, usłyszawszy moje, uśmiecha się i pyta:

- O! Pani od biegania!?

 

Głównie.

Sporadycznie zdarza mi się coś przyplanować :)

piątek, 31 marca 2017
Stulecie Winnych - ci, którzy przeżyli - tom I sagi - Ałbena Grabowska

329 stron

Książkę dostałam na urodziny od Lasoty, która powiedziała, że w zeszłe wakacje łyknęła 3 tomy i bardzo jej się podobała. 

Mnie też się bardzo podobała, już poprosiłam o pożyczenie kolejnych:).

 

Historia Winnych zaczyna się w 1914 roku, kiedy w Brwinowie, przy porodzie bliźniaczek Anny i Marii, umiera ich matka.

Różowo nie jest, ich ojciec, Stanisław, musi dać radę z 2 dwoma małymi córeczkami i dwoma starszymi synami, a żeby jakoś towarzystwo ogarnąć łączy siły ze swoją matką Bronią i ojcem Antonim, którzy wprowadzają się do Stanisława i walczą razem.

W międzyczasie jest i wojna i choróbska, ale najwięcej jest zwykłych ludzkich spraw, które czasem plączą się wyjątkowo: Ania ma dar jasnowidzenia, Ania, Mania, Tadzik i Wacuś mają jeszcze siostrę, o której nie wie nikt, oprócz jej matki (nawet ojciec!), Ania kocha Pawła, Paweł kocha Anię, a jednak żeni się z Manią - jednym słowem - dzieje się.

Bardzo jestem ciekawa co się zdarzy dalej. 

A zanim kolejne tomy nadjadą, zabieram się za 'KARTOFLADĘ' Tomasza Piątka

środa, 22 marca 2017
Się da, czy się nie da?:)

W sobotę lecę Półmaraton Ślężański po raz czwarty, co oznacza, że od pięciu lat regularnie biegam :).

 

Pamiętam, że w początkowym etapie projektu BIEGACZ bieganie 3 x w tygodniu to było dużo. 

Po jakiś 2-3 latach do biegania dołączył crossfit, 1h raz w tygodniu, i to też było dużo. 

Potem do biegania i crossfitu dołączyło Biegaj Zapobiegaj (1,5h raz w tygodniu) - to też było dużo. 

A teraz jest bieganie i crossfit i Biegaj Zapobiegaj i basen :).

 

Się da, czy się nie da? :)

czwartek, 16 marca 2017
Planowanie rodziny

Poleciałam ostatnio do endokrynologa, wszystko dobrze, wyniki dobre, zdrowa, niemalże, jak ryba.

Jednak nie może być przecież tak prosto:

- A w ciąży pani nie chce być?

- NIE - mówię jasno i wyraźnie, licząc, że dotarł do pani mój podprogowy komunikat TEMAT KONIEC, ale niestety:

- A co, już wszystkie dzieci w domu?

- TAK. Jedno, zupełnie mi wystarczy.

- Skromnie - dolewa oliwy do ognia pani doktor.

- Brat ma 3 sztuki - ratuję się - czyli statystycznie w rodzinie mamy po dwa - mówię i tym razem pani wreszcie temat kończy.

Uff.

środa, 15 marca 2017
Joanna Bator na Piaskowej Górze

Piaskowa Góra to ta dzielnica mego miasta, gdzie mieszkały dwie z trzech moich ukochanych Koleżanek z liceum, a WOK, gdzie odbywało się spotkanie z Bator, to miejsce, gdzie pracowała mama jednej z w/w koleżanek :). Zatem teren znany, ale jak się na spotkanie, które się zaczyna o 17:00 wbiega o 17:10, to się stoi na korytarzu, zamiast w sali i się Bator tylko słyszy, wizja niedostępna.

Ale ponieważ BARDZO chciałam jej posłuchać, wbiłam się nieco bliżej drzwi i dałam radę. Dużo było gadania o Roku Królika - wiadomo, ale były też wesołe pytania z sali, na przykład:

- Ja, przyznam się - rzecze jakiś chłop - ani jednej pani książki nie przeczytałem. Ale jak zobaczyłem, że jest spotkanie z Joanną Bator to sobie pomyślałem - hm, ciekawe, czy to jest ta sama Aśka, z którą chodziłem do klasy :). 

Ten sam chłop, ciąg dalszy:

- Wszyscy wiemy, że żeby udało się wybić, to trzeba mieć mega fuxa. Powiedz, jak ci się udało wydać pierwszą książkę? 

- Myślę, że tu chodzi o talent :) - odrzekła Batorka :):):)

 

Fajne spotkanie. Kiedy podpisywała mi książkę, powiedziałam jej, że się cieszę, że się jej udało. I że jak zazwyczaj podają w wiadomościach, że Wałbrzych taki straszy i biedaszyby i konkubent zadźgał konkubinę i pił dalej, to ona jest po drugiej stronie - można pokazać i powiedzieć, o, a Bator jest z Wałbrzycha, i jej się udało :). 

Mnie za to udało się dostać autograf:

niedziela, 12 marca 2017
-12

Mój Mąż, po wielu latach ważenia w okolicy stówki (spokojnie, ma 1,87, nie 1,60 cm wzrostu:), wziął się za siebie ostro, zabrał się za ćwiczenia, ogarnął żarcie i - ta daam - od listopada ubiegłego roku zrzucił 12 kilo, przekroczywszy magiczną barierę 90 kg.

Powiedziałam mu już, żeby nie szalał, bo jak tak dalej pójdzie, to będziemy chodzić w jednych ubraniach (w moich;).

12 kilo mniej oznacza, że dobrych ubrań również ma się mniej, a dobrych spodni to się ma nawet mniej niż zero :)

Stare spodnie poszły więc do garażu (jak mówi zasada, każde zrzucone kilo organizm zapamiętuje 4 tygi, więc 12 kilo, to jest 48 tygodni, czyli prawie rok - jak waga się utrzyma, spodnie pójdą weg), a po nowe wybraliśmy się dziś do Galerii. 

I to uczucie, kiedy po latach noszenia rozmiaru 36, nagle 32 pasuje jak ulał - bezcenne:).

Za resztę (dzięki Bogu Mąż) zapłacił Mastercard (albo Visą ;).

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 91
Liczba odwiedzających: