O wszystkim, z niewielką dozą jadu
czwartek, 02 sierpnia 2018
Intymna teoria względności - Janusz L. Wiśniewski

120 stron

Książkę pożyczyłam i Ania z pracy

Powiedziała, że fajna :) Więc skorzystałam.

Jest to zbiór 18 bardzo krótkich opowiadanek na tematy różne, a to, co je łączy, to względna prawda. Ciężko określić, czy coś jest białe, czy czarne, czy ktoś jest dobry, czy zły.

'Względność prawdy jest szczególnie widoczna, gdy odnosi się ją do ludzkich zachowań. Przykładanie własnych miar moralności do innych jest normalną reakcją człowieka. Nienormalne i, moim zdaniem, błędne jest natomiast dokonywanie nad nimi sądu i pochopne skazywanie na potępienie lub pochwałę'.

Ciekawa lekturka - warto.

środa, 01 sierpnia 2018
Mamma Mia 2

Moja sytuacja biurowo-pracowa wygląda obecnie tak, że siedzę sama w biurze (reszta na urlopach) i klepię sobie w komputerku: bądź jakieś [ultraważne, jak zawsze:] liczbki, bądź odpowiadam na absolutnie-nie-trujodupcze maile od klientów.

Życie jak w Madrycie.

Sytuacja owa ma 2 plusy: a) w biurze jest klima, a na dworze i w domu nie:); b) mamy kawę i ekspress. Dzięki temu jakoś ciągnę.

Po pracy, w ramach rozrywki poleciałam do kina na Mamma Mia 2, bo żyje się raz i to co, że jest przed wypłatą :). I co widzę? Cudo: grecka wyspa, boskie morze, piękna woda, piękni ludzie, do tego jeszcze śpiewają i tańczą, również ładnie. 

Ej, to czyli taki świat gdzieś istnieje?:) 

Dobrze, ja też kiedyś jeszcze pojadę na grecką wyspę i będą tańczyć i śpiewać (a kurwa, tak!:).

Jednak jeszcze nie w tym roku.

W tym pojadę nie na grecką wyspę, tylko na czeski ląd i nie tańczyć, tylko jeździć na rowerze. 

No nic, może chociaż sobie pośpiewam w takim układzie ;)

Na początek Jožin z Bažin :)

Pływak - Joakim Zander

358 stron

Książkę pożyczyłam mi pani z niemieckiego.

Kryminał, polityczny, czyta się dobrze, ale lepiej nie robić 2-tygodniowych przerw w owym procesie, po generuje to kosmos :)

Historia opowiada o rodzinie Klary Walldeen: jej matce, która zginęła w samochodzie, pod który podłożono bombę przeznaczoną dla jej ojca, Klarze, którą ojciec, by ją ratować po wypadku matki, zostawił pod drzwiami szwedzkiej ambasady, byłym chłopaku Klary - Mahmoudzie Shammoshu i ojcu Klary - Cyrilu, który lubił pływać.

Jak się plecie ta międzynarodowa intryga przeczytajcie sobie sami :) I bez długich przerw radzę :)

poniedziałek, 30 lipca 2018
A ja żem jej powiedziała - Katarzyna Nosowska

200 stron, ale de facto do czytania jest max 100, bo reszta to gryzmołki i ilustracje.

Książkę pożyczyłam mi Sąsiadka w niedzielę, a na me jęczenia, że teraz coś z czytaniem się wlokę rzekła krótko: e tam, zaraz skończysz. Dziś skończyłam :)

Jest to zbiór kilkudziesięciu bardzo krótkich felietonów na tematy bardzo różne - to dopełnienie krótkich instagramowych filmików Kaśki, w których doradza sobie samej, zaczynając owe porady od słów 'A ja żem jej powiedziała' właśnie.

Czyta się rzecz chętnie i bardzo szybko. Niektóre są bardziej filozoficzne, niektóre bardziej komiczne. 

Jeśli ktoś chce wziąć lekturę na plażę, proponuję zabrać coś jeszcze, bo czytanie jej idzie wściekle szybko :).

 

 

sobota, 28 lipca 2018
I want to ride my bicycle

Informacja, która jest ważna dla tej historii to fakt, że nasze biuro ma 140 m2. Dość sporo jak na 5 osób :)

Druga ważna informacja to to, że mój Kierownik jest rowrzysto-kolarzystą i ma fajny rower rower z super-extra siodełkiem od którego [podobno] nie boli dupa [ta - jasne].

Ostatnio rzeczony Kierownik przyjechał do pracy rowerem i porzuciwszy go w biurze oddalił się. Natychmiast uznaliśmy, że to dobry moment, żeby sprawdzić to, prawda, ą ę siodełko.

Najpierw jechał Olek (dupa boli - wykazały badania). Jechał po biurze, wokół stołu konferencyjnego - żeby nie było wątpliwości :)

Potem 'jechałam' ja, co było wyczynem nad wyraz trudnym, gdyż a) byłam w wąskiej spódnicy i wsiadanie w niej na ZA WYSOKI rower jest mało wygodne, w związku z tym Karol i Olek musieli rower trzymać i 2) potem, jak już wsiadłam, rower ze mną prowadzić, gdyż Kierownik jest wyższy i ja nie daje radę pedałować, bo nie sięgam zbytnio do pedałów. Mimo niedogodności jestem w stanie potwierdzić, że dupa na tym siodełku boli.

Ostatni jechał Karol (dupa boli - potwierdzone) i akurat gdy wyjechał zza zakrętu, wszedł do nas do biura kolega od szkoleń. 

Trzeba było widzieć jego brew - ze zdziwienia  prawie zrównała się z włosami :):):).

Ach, życie biurowe ;)

niedziela, 22 lipca 2018
Problemy z zakupem butów biegowych

Kupowanie butów biegowych jest dla mnie koszmarem, gdyż ciężko jest odgadnąć, czy buty, które w sklepie są przebosko miękkie i superlekkie nie wyżrą, na przykład, paznokci na 10-tym kilometrze, czego, niestety, nigdy nie widać w sklepie, nawet, gdy sprzedawca zachęca: 'Ale proszę się przebiec'.

(Ale mogę? Całe 150 metrów? Naprawdę - dzięki, to mi wszystko wyjaśni ;)

Tym razem jednak sytuacja wydawała się prostsza, gdyż znalazłam sobie w sklepie internetowym takie buty jak mam, tylko inny kolor - wspaniale - myślę - te są sprawdzone, kupię sobie drugie identyczne i z bani. 

Jedyne, co mi było potrzebne, to numer butów.

Pudełka - oczywiście - nie mam, ale nic nie szkodzi, bo przecież jest napisane na języku.

Sunę przeto, wyciągam buciory, wywalam język (ten z butów) i co?

I chuj :)

Numer się starł, nie pamiętam jaki był, muszę jechać do sklepu i zmierzyć.

Wrrrr!!!

poniedziałek, 02 lipca 2018
Bardo - Agnieszka Szpila [Powieść lustro, w którym przejrzy się cała Polska]

269 stron

Książkę dostałam na imieniny od Tereski :)

 

Hm, od czego by tu zacząć? Chyba trzeba od tego, że, jako naród, jesteśmy dość ostro popierdoleni i w zasadzie o tym jest ta książka. 

Gdyby nie była o nas samych, można by boki zrywać od pierwszej strony, ale jak sobie człek zda sprawę, że to w zasadzie o nim, to już tak śmiesznie nie jest.

Ta nasza zaściankowość i (s)religijność, nawet brak próby podjęcia bycia tolerancyjnym, ech.

Każdemu się dostało, każdemu słusznie :)

Warto przeczytać, a nuż ta książka sprawi, że się zmienimy? Albo chociaż dostrzeżemy, jaki jesteśmy pierdolnięci?

 

Charakterem numer jeden w tej powieści jest Jezus (który, jak sam mówi, nie pierdoli się w tańcu:), który nie jest, jak zawsze, nudnym facetem w długich włosach fruwającym na chmurce, tylko całkiem do rzeczy kolesiem. Jak kościół zacznie pokazywać TAKIEGO Jezusa, obiecuję, rozważę comeback.

Tymczasem Jezus rozmawia z Małgorzatą o cudach:

- "A z chodzeniem po wodze to jak? Też nieprawda?

- Autosugestia, Małgorzato! Po węglach rozżarzonych nawet korporacyjne gnojki dziś chodzą, jak ich tylko ktoś, kto potrafi to robić, dobrze poprowadzi i przygotuje, to co - po wodzie nie przejdziesz? Dostęp do cudów każdy ma taki sam. To tylko kwestia wiary, Małgorzato. O! wsadź mi  tutaj w tę ranę po włóczni - powiedział - swój palec maleńki. Widzisz? Zapada się. Zapad się w ranie. A ja ani się skrzywię. Nie czuję nic. Tak mi ojciec mózg wyprał. Taki coaching zrobił. "

Bardzo dobra - koniecznie :)

niedziela, 01 lipca 2018
Monsta

Niedawno przybyli do nas nasi koledzy z centrali, gdyż żywo zainteresował ich nasz proces (w końcu:).

Jako background trzeba rzec, o czym pewnie już kiedyś wspominałam, że są 2 zakłady naszej firmy w naszym mieście: stary i nowy. Kiedyś pracowałam w starym, a teraz pracuję w nowym. No i jeden z rzeczonych kolegów z centrali pyta mojego Kiercia:

- A czy ktoś z twojego działu pracował kiedyś w tym starym zakładzie?

- Tak - odpowiada Kiercio, zgodnie z prawdą zresztą.

- A kto? 

- No Maria i Karol...

- I JA - odzywam się, w obawie przed pominięciem.

Na to spogląda na mnie Kiercio mojego Kiercia (który onegdaj był moim bezpośrednim) i wyznaje z dumą:

- I created this monster.

 :)

Naprawdę fajnie zastać docenionym w pracy :)

wtorek, 19 czerwca 2018
Biega-czka

Nie nie, tym razem to nie opis kolejnej książki, gdyż ostatnio głównie biegam :)

Koronne półmaratony ułożyłam sobie tak, że leciałam dwa, tydzień po tygodniu: najpierw Grodzisk, który wspominam dość CIEPŁO, gdyż w piątek o 20:30 było 33,5 stopnia, natomiast rano, o 8:30 29,5. Przy zachmurzonym niebie. Start był o 9:00, na 5 km słońce wyszło i wesoło świeciło już do końca. Na szczęście nie wiem ile wtedy było stopni.

Tak sobie spaliłam plecy, że w pracy koleżanki pytały czy byłam na basenie :)

Wrocław tez był ciepły, ale nie aż tak, no i słońce nie waliło w gały, bo była noc. Uff :)

Jeszcze Wałbrzch w sierpniu, jakoś nie przewiduję, że zmarznę :)

Ale ja nie o tym, choć też o biegach.

W pracy mamy przerwę między 12 a 13, podczas której [zazwyczaj] biegam.

Dziś jednak nie biegałam, tylko odbierałam od szklarza lustro. Odebrałam je, wracam do roboty. Strażnik na to:

- Jak to! Dwunasta a pani jeszcze nie przebrana!?

 

Wygląda na to to, że pierwsze skojarzenie strażników z moją osobą to biegowe gacie ;)

niedziela, 03 czerwca 2018
Ania - Grzegorz Kubicki Maciej Drzewicki

385 stron

Książkę pożyczyła mi Paulina

Z literackiego puntu widzenia, nie jest to, moim zdaniem, arcydzieło. Ale postać Ani Przybylskiej, którą ta książka tworzy, wydaje się być prawdziwa.

Jedyny film, jaki z nią widziałam to 'Sęp' i nie byłam szczególnie zachwycona (pamiętam, że zwróciłam uwagę na to, że ona jest tam trenerką kick-boxingu, a biega tak, jakby biegła przez łąkę po polne kwiatki;), ale kobita przewijała się w życiu nas wszystkich, bo była na bilbordach - na pewno kojarzymy ją wszyscy z reklam ASTORa i CCC. Jednego na pewno nie można jej odmówić - że była piękna.

Mi się zawsze wydaje, że jak ktoś jest taki piękny, to nie może umrzeć, bo ta jego uroda jest równie wielka jak on. Dlatego śmierć Patricka Swyze, Ani Przybylskiej czy mojego sąsiada z 6 piętra (z czasów blokerskich) wprawił mnie w największe osłupienie. Że jak?

Przybylska musiała być szalenie wesołym i 'do rany przyłóż' człowiekiem. Bez zadzierania nosa i pokazywaniu się na salonach. Była mega charyzmatyczna, ludzie do niej lgnęli, fajny człowiek.

Ech, tylko 35 lat :(.

Ciepła książką, dobrze się czyta.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 100
Liczba odwiedzających: