wtorek, 16 marca 2010
Jak w palmiarni
Dzieki naszej wielkiej wiedzy dotyczacej roslin, dbalosci... systematycznosci... odpowieniemu naswietleniu i wilgotnosci, jaka oferujemy naszym roslinom... wzorowej pielegnacji... oraz szalonej trosce... udalo nam sie wyhodowac ten oto piekny kwiat: Jesli ktos pragnie oddac rosliny pod nasza opieke, oczywiscie serdecznie zapraszamy.
niedziela, 14 marca 2010
Syna z ojcem rozmowy
Nasz 3,5 letni syn nawoluje ojca: - Slucham synku??? - CIPKA! Acha, zaczelo sie. Meskie rozmowy...
środa, 10 marca 2010
Klops
No ladnie :( Skasowalam sobie bo Jarkowa kategorie :/ Szlus i dupa. Gone forever. No nic, przyjdzie mi od tej chwili spisywac dzieje na nowo.
wtorek, 09 marca 2010
Dzieło drugie - dwujęzyczne
Oto wiersz napisany dla kolegi Huberta, ktory probowal wspomoc moj lichy niemiecki piszac do mnie niemieckie maile. Ja staralam sie wbic do jego glowy angielski, stad jedna wersja wierszydla w tym wlasnie jezyku, obie napisane z powodu przenosin Huberta do innej pracy: O HUBERCIE Hubert, co w Delty siedzi kwadracie Dobry jest w niemcu. Jak gościa znacie, Usłyszeć można co on tam gada. Pochwalić za to chłopa wypada:) Hubert zbieraczem jest sreber różnych, Sreber malutkich, sreber podłużnych, Ma ich tysiące, a może setki, Wkłada to wszystko między skarpetki. Nosi koszulki wiece radosne, Widać w nich lato, słoneczną wiosnę, Oblicze Hubcia zawsze się szczerzy - Spójrzcie na niego (jak ktoś nie wierzy). Szkoda to wielka, że Hubert spada. W biurze radocha była nie lada Jak siedział z nami. Myślę tak sobie, Że może czasem maila naskrobie. ABOUT HUBERT Hubert, the Delta employee Speaks German well, as we can see. He speaks all day, sometimes at night, He's a cool guy, I'd say ALL RIGHT. What he collects are silver things: Earrings and bracelets and (rarely) rings. He has some chains and two studs (small), But I would bet it isn't all. He wears the T-shirts which are not dark, They are not sad, they rather spark! Hubert likes red and green and black, Asked 'Are you happy? he answers : 'TAK!' It is quie sad - he leaves us soon, We'll cry and sob and yell to moon. He's a nice fellow, we'll miss him much, But I just hope we'll be in touch.
niedziela, 07 marca 2010
niedziela, 28 lutego 2010
Prowokator
Siedze w wannie, wchodzi syn: - Nie, synu. Jedna mialam, ale ja urodzilam. - A kiedy bedzie nastepna? - Kacperku, pora spac.
poniedziałek, 22 lutego 2010
Komentarz
Maz, po obejrzeniu skokow w konkursie drużynowym: - Ja pierdole, za Japonczykami jestesmy. Juz lepiej byc za Burkina Faso niz za Japonczykami. Bardzo slusznie :)
Pochwalna piosenka o Pepsi jako dzieło pierwsze
Nadszedl najwyzszy czas, zeby pokazac swiatu me dziela. Nie sa to dziela tej klasy, ze po nich czyjes zycie stanie sie zupelnie inne i juz nigdy nie bedzie takie samo. Albo, ze ktos odkryje w nich wyjatkowa glebie. Nie sadze :) Dziela zdarza mi sie pisywac z roznych okazaji dla roznych moich znajomych i przyjaciol. Na pierwszy ogien idzie piosenka o Pepsi, napisana dla mego kolegi Damiana, z ktorym przyszlo mi nie jedna PEPSI wypic. POCHWALNA PIOSENKA O PEPSI Hej, dla Damiana PEPSI to picie, Które przyswaja się znakomicie, Smakuje dobrze z lodem, bez lodu, Gdy stoi z boku, z tyłu lub z przodu. Można dolewać jej do wszystkiego: Wódki, koniaku i klocków LEGO. O, PEPSI COLA, co ma bąbelki, Po niej Twój brzuchol staje się wielki. PEPSI jest lepsza od salcesonu I od ogórków (z poza sezonu) Smakuje lepiej niż kurczak z rożna, Z golonką równać jej nie można, Lepsza niż banan, lepsza niż ryż I od szpinaku lepsza tyż. O, PEPSI COLA, co cicho syczy, Lepiej ją spożyć zamiast słodyczy. Możesz ja kupić w Savii, Realu, I w Małopolsce i na Podhalu, W kiosku, na stacji, w supermarkecie A jakeś sprytny - kup se ją w necie. PEPSI w Hiszpanii i Bangladeszu, W Kanadzie, Czechach i Marakeszu. O, PEPSI COLA, na całym świecie Wszyscy ją piją, (co pewnie wiecie). PEPSI rozpuszcza w rurach kamienie I jest lekarstwem na nadciśnienie, Polepsza włosy, oczyszcza zęby I sprawia, że nie wali z gęby. Działa jak APAP, maść na żylaki, Po niej nie trzeba wciąż latać w krzaki. O, PEPSI COLA, lek to wspaniały, Organizm nią wyleczysz cały. PEPSI wygląda jak super laska, W szyjce - szczuplutka, na brzuchu - płaska, Kiecka niebieska, niebieska czapka, Bardzo jest miło trzymać ją w łapkach. A jeszcze milej, gdy w gardle chlupie, Można ją nawet klepnąć po dupie. O, PEPSI COLA, jaka figurka, Cóż to za duet: PEPSI plus rurka.
niedziela, 21 lutego 2010
Poprawność polityczna
Wczoraj znajomi mi opowiedzieli jak ich urocza curesia podczas wizyty w jednym z wiekszych MediaMarkt'ow dzierzac w lapce jakas baje na DVD podbiegla do swego taty i radosnie zakrzyknela, nie zwazajac na to, ze akurat jest weekend i ze trylion osob robi wlasnie Mediamarktowe zakupy: - Tato! A sciagniesz mi ta bajke? Nasz syn natomiast wykazal sie podczas wiztyty stolicy - w Lazienkach, kiedy przechodzil obok nas czarnoskory czlowiek powiedzial O KILKA TONOW ZA GLOSNO: - Mamo! On wyglada jak Bambo! Na szczescie oba wydarzenia wszystkim uszly plazem i wciaz mozemy cieszyc sie wolnoscia.
piątek, 19 lutego 2010
A gadają, że złego licho nie bierze
A jednak sie stalo. W czwartek, poprzedzony aerobikowa sroda, od rana chorobsko atakowalo moje gardlo. Wypilam w pracy jakies 70 herbat z cytryna, popsikujac sobie gardlo antychorobskowym ohydztwem, przyszlam do domu, zgralam z Synem mecz, wykapalam sie i to byl koniec. Baterie zdecydowanie siadly. Wypilam thera flu i walnelam sie do lozka czekajac co bedzie: czy ozdrowieje czy tez zaswiece od branych wczesniej medykamentow. Wstalam rano lekko niemrawa, ale duzo zdrowsza. I z opuchnietymi galami. Gal schowac sie za bardzo nie da, wiec zeby odciagnac od nich uwage postanowilam zamaskowac je strojem i odstrzeliwszy sie jak stroz w Boze cialo, pomaszerowalam do wozu. Do kompletu odziezowego postawnowilam przyszpanowac i pojechac skoda. Skoda nie zapalila mi 5 razy, dzieki czemu poranna niemrawosc od razu minela - z zarozowionymi polikami przesiadlam sie do sieny i pognalam. Po drodze jeszcze prawie zaparkowalam we fiacie Ducato, wiec niemrawosc minela bezpowrotnie i przy pracy wyskoczylam z wozu naladowana energia niczym sportowcy w Vancouver. Widac ledunek energetyczny dlugo nie tracil swej mocy, bo maszerujac po korytarzu tak intensywnie przebieralam girami w mych obcasach, (w ktorych chodzic nie umiem, ale oczywiscie chodze), ze zaliczylam wysoce olimpijski slizg i przyrabalam reka w sciane, otrzymujac w prezencie fantastyczny sinior. Prace opuscilam wiec w obcasach i futerku oraz czapie, ale z opuchnietymi galami i sinorem na rece. Dama pelna geba. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
|