O wszystkim, z niewielką dozą jadu
Blog > Komentarze do wpisu
MULTIsport :)

W ten weekend cała nasza rodzina miała liczne, multi sportowe zadania. Bo tak:

1) Już w piątek Sąsiedzi i kumpel brali udział w Wielkim Wędrowaniu (czyli marsz 100 km po górach), więc trzeba było ich na miejsce startu (Jelenia Góra) zawieźć i z miejsca odbioru przywieźć (w nocy z soboty na niedzielę) -> tym zajmowali się mój Mąż i Syn. 

2) W sobotę mój Brat biegł Maraton Karkonoski ze Szklarskiej (51 km po górach, 2,5 km w pionie), trzeba więc było pokibicować mu na starcie i mecie (tym zajmowałyśmy się moja Matka Teresa i ja), oraz, w razie czego być kierowcą, jeśli byłby na tyle padnięty, że nie mógłby jechać - to była moja rola :).

3) Trzeba było zapewnić Bratu support (napoje+jedzenie+przepaki) na trasie - tym zajmowali się również mój Mąż i Syn, więc po tym jak odstawili Wielkich Wędrowców pojechali do Karpacza i zanocowali w Samotni, skąd było im bliżej do umówionych punktów. Punkty te poszli zbadać jeszcze w nocy, z czołówkami, dzięki czemu Syn był w szalooonej extazie :). 

4) Żeby nie siedzieć bez sensu w Szklarskiej w czasie, kiedy Brada biegnie, my z Tereską miałyśmy plan 'SZRENICA', który również wykonałyśmy.

5) Akcja 'support na mecie' (po powrocie ze Szrenicy) udał się znakomicie: na początku trochę lunęło, ale zaraz wylazło słońce, wysuszyło nas i razem z jeszcze jedną kobitą darłyśmy się i kibicowałyśmy wbiegającym, do czasu aż pojawił się Brat :) (131 miejsce open!). Ponieważ bieg był raczej kameralny, mogłyśmy sobie z nim siedzieć w tej strefie, gdzie rozdają medale i żarcie. Było tam mnóstwo biegaczy, mnóstwo medali i mnóstwo endorfin unosiło się w powietrzu :)

6) Jak Brat już doszedł do siebie, pomknęliśmy do Jeleniej, pobraliśmy Syna od mojego Męża, który pomknął z powrotem czekać na strudzonych Wędrowców, którzy rzeczone 100 km przeleźli :).

7) Żeby dociągnąć weekend na sportowo, w niedzielę pobiegłam sobie luźną trzynastkę, (leciałam do ciastkarni, po ciastka:), a następnie przyszedł do nas kolega, ale nie taki zwykły, tylko taki, który chwilę temu przebiegł 119 km po górach i słuchaliśmy go z zapartym tchem, owe ciastka wcinając. 

Super :)

Oby więcej takich weekendów/eventów/rodzinnych wyskoków :)

niedziela, 02 lipca 2017, boskajana

Polecane wpisy

  • Marzenie spełnione

    Moje marzenie, żeby pojechać na koncert Depeche Mode i przy Never Let Me Down Again machać łapami z całym tłumem spełniło się wczoraj w Pradze :). Świetny konce

  • 3 w 1

    Kiedy wsiada się na rower po dłuższej przerwie, a jest się i rowerzystą i biegaczem i kierowcą, warto pamiętać o dwóch sprawach: 1) trzeba jechać PRAWĄ stroną,

  • Ciężka praca Brat-owa

    Niedawno mój Brat wpadł do mojej Mamy pomalować jej przedpokój i pokój. Zrobił to starannie i szybko. Matka Teresa relacjonuje mi później całe zajście: - Wiesz,

Liczba odwiedzających: